Być rodzicem sportowca - Typy niepożądanych postaw rodzicielskich wobec uczestnictwa dzieci w sporcie Drukuj Email
Wiedza - Lektura dla rodziców
niedziela, 17 października 2010 19:28
Spis treści
Być rodzicem sportowca
Wpływ rodziców na zaangażowanie dzieci w sport
Typy niepożądanych postaw rodzicielskich wobec uczestnictwa dzieci w sporcie
Podsumowanie i bibliografia
Wszystkie strony
Udostępnij


Typy niepożądanych postaw rodzicielskich wobec uczestnictwa dzieci w sporcie

Uczestnictwo dziecka w sporcie daje mu dużo zarówno fizycznych, jak i psychicznych profitów. Są nimi m.in. zdobywanie nowych umiejętności oraz zwiększanie swojej sprawności, jak również kształtowanie samodyscypliny, pewności siebie, umiejętności przywódczych. Sport dla małych uczestników jest też aktywnością, dzięki której zyskują nowych przyjaciół, a ponadto, gdy rodzice prawidłowo postrzegają zainteresowanie pociechy, sport może zbliżyć członków rodziny i wzmocnić ich więzi. Niestety, rodzice pełniący podstawową funkcję socjalizującą dla malucha mogą równie dobrze, poprzez swoje nieprawidłowe zachowanie, zniszczyć pozytywne doświadczenia pociechy, co do sportu. Dziecko utożsamia się z ważnymi dla siebie osobami (a więc rodzicami, trenerem), chce być takie jak oni i przejmuje od nich pewne zachowania. Dlatego jakość związku między maluchem a jednostką socjalizującą jest bardzo ważna.

Jak z tego wynika, sport nie jest aktywnością dziecka odizolowaną od wpływów rodziców - maluchy przejmują od dorosłych nawet prezentowane przez nich postawy wobec sportu. Na przykład chłopiec wykazujący zainteresowanie meczem oglądanym właśnie przez ojca zostanie przez niego pochwalony (a więc dostanie pozytywne wzmocnienie) i szybko zaznajomiony z regułami danej dyscypliny. Poza tym to właśnie rodzice zazwyczaj, jako pierwsi umożliwiają pociechom kontakt ze sportem. Niestety, nawet wśród tych rodziców, którzy zezwolili córce lub synowi należeć np. do szkolnej drużyny sportowej, zdarzają się tacy, którzy nie tylko nie wspierają swej pociechy, ale nawet jej w tej aktywności przeszkadzają. A oto najczęściej spotykane typy stosunku rodziców do uczestnictwa ich dziecka sporcie, wyróżnione przez Franka Smolla (2001).

Rodzice niezainteresowani sportem dziecka

Podstawowym zadaniem rodziców, których dziecko uprawia sport, jest wykazanie choćby minimum zainteresowania tą formą aktywności. Chodzi tu o zwykłe rozmowy o sukcesach, jak i porażkach malucha, uczęszczanie na mecze i turnieje tak często, jak na to pozwala czas oraz (jeśli jest to możliwe) pomaganie w organizowaniu wszelkich imprez. Niestety, niektórzy rodzice wykazują do tego stopnia brak zainteresowania daną dyscypliną, że zaczyna to martwić ich pociechę. Każde dziecko przede wszystkim w rodzinie szuka aprobaty swojej aktywności, a także wsparcia w trudnych sytuacjach. Jednak, gdy rodzic nie chwali dziecka po wygranym meczu, nie pociesza go po porażce albo, co gorsza, w ogóle nie pojawia się na zawodach, maluch czuje się osamotniony, gdyż nie ma przy sobie bliskich mu osób, z którymi może dzielić swe radości i smutki. Może to doprowadzić do spadku motywacji do gry, a nawet do wycofania się ze sportu.

W tym kontekście warto przytoczyć wspomniane już badania McPhersona i Davidsona z 1980 r. (za: Smoli 2001), które wykazały, że rodzice 80% małych zawodników uczęszczają na przynajmniej trzy czwarte zawodów. Poza tym, co najmniej 25% rodziców pojawiało się na dwóch lub nawet trzech treningach w miesiącu. Tak, więc uczestnictwo rodziców w aktywności ich dzieci jest uważane za potrzebne zarówno przez rodziców, jak i przez ich dzieci. Kolejnym argumentem za tym, by rodzice interesowali się sportem swych pociech jest to, że nie podejmując tematu sportu w domu, nie stawiają oni wobec dziecka żadnych oczekiwań na tym polu. A wiadomo, że wysokie (i realne) oczekiwania pozytywnie wpływają na dziecko, które zaczyna osiągać lepsze wyniki, jest dojrzalsze i bardziej altruistyczne, ma wyższą samoocenę, przejawia mniej agresji.

Przyczyna częstej nieobecności rodziców na zawodach może być błaha, np. zapracowanie. Jednak czasami powody są bardziej niepokojące. Rodzice zachowujący się w ten sposób mogą uznawać liberalny styl wychowawczy za najlepszy dla dziecka. Pozostawiając maluchowi jak najwięcej swobody, nie hamując jego aktywności, krzywdzą go. Skutkiem takiego stanowiska nie jest już tylko zawód dziecka po kolejnej nieobecności rodziców na zawodach czy spadek satysfakcji z sukcesów w sporcie. Dziecko pozostawione bez jakiejkolwiek kontroli może czuć się zupełnie bezkarne, a to z kolei prowadzi do złego zachowania, co rodzi częste konflikty z rówieśnikami oraz agresję wobec nich. Taki maluch będzie nieufny i bojaźliwy oraz skłonny do przechwałek. Powtarzająca się nieobecność rodziców na wszelkich imprezach sportowych, w których bierze udział ich dziecko, może być, więc nie tylko objawem ich zapracowania, ale również oznaką nieprawidłowości w stosunku rodziców do swych pociech. W drugim przypadku skutki są znacznie niebezpieczniejsze, prowadzą, bowiem do negatywnych zmian w zachowaniu dziecka nie tylko w sytuacjach sportowych.

Rodzice krytyczni

Na ogół rodzice do pewnego stopnia identyfikują się ze swoimi pociechami, dlatego chcą, aby odnosiły one jak najwięcej sukcesów. Niektórzy jednak zaczynają traktować życie dzieci jak swoje własne, stawiając im wygórowane wymagania oraz nie dopuszczając do żadnych porażek. Dzieje się tak zazwyczaj wtedy, kiedy rodzic sam uprawiał kiedyś daną dyscyplinę i teraz oczekuje, że pociecha odniesie sukces, jakiego jemu samemu nie udało się osiągnąć. Tacy rodzice, chcąc urzeczywistnić poprzez dziecko własne marzenia, zmuszają je do ciężkich treningów, wywierają na nie ogromną presję i strofują za każde najmniejsze potknięcie, nigdy nie są zadowoleni z jego osiągnięć. Zbyt silny nacisk działa jednak odwrotnie, gdyż tylko potęguje lęk i obawę przed współzawodnictwem. Już sam sposób zwracania się do dziecka daje mu do zrozumienia, jak rodzic postrzega jego możliwości i jak w niego wierzy, a im bardziej dziecko próbuje sprostać tym oczekiwaniom, tym bardziej się stresuje i osiąga gorsze wyniki. Kiedy rodzic jest wciąż niezadowolony z wyników dziecka i zbyt krytyczny wobec niego, wtedy nie daje mu szansy na czerpanie przyjemności z uprawiania sportu, odbiera mu możliwość traktowania sportu jako zabawy, a to jest przecież w sporcie maluchów najważniejsze. Krytyczny stosunek rodziców do dziecka charakteryzuje autorytarny styl wychowawczy oraz postawa nadmiernie wymagająca. Skutkiem tego może być przenoszenie przez dziecko agresji na rówieśników, szczególnie tych słabszych.

Niektóre dzieci są zalęknione, brak im samodzielności, gdyż wszystko, co robią, jest poddane ścisłej kontroli rodziców. Dzieci, których rodzice są zbyt krytyczni, nie mają szans sprostać nałożonym wymaganiom, co wywołuje frustracje, brak wiary we własne siły i niskie poczucie wartości. Poczucie własnej wartości jest zaś nieuświadomioną oceną siebie i jeśli powstała ona wskutek wczesnych doświadczeń, jest bardzo trwała. Oznacza to, że perfekcjonizm rodziców może skutkować niską samooceną ich dziecka nawet w jego dorosłym życiu.
Między rodzicami krytycznymi a maluchem wytwarza się pewien dystans, który dziecko usiłuje zmniejszyć poprzez usatysfakcjonowanie rodziny sukcesami w sporcie. Dziecko uprawia, więc daną dyscyplinę nie dlatego, że jest to świetna zabawa dająca wiele przyjemności, ale dlatego, że wymagają tego ojciec i matka. Rodzice tacy zapominają, że próbując się spełnić poprzez grę dziecka, prezentują nastawienie na wynik, nie zaś na wykonanie, co zmniejsza szansę dziecka na powodzenie.
Rodzice krytyczni, niezależnie od tego, czy stawiają dziecku wymagania związane ze sportem czy z jakąś inną formą aktywności, dążą do przyspieszenia dojrzewania dziecka i odbierają mu szansę na czerpanie radości ze zwykłej zabawy. Robienie czegoś wbrew sobie, w dodatku przynoszące rodzinie jedynie rozczarowania, nie tylko nie prowadzi do niczego dobrego, ale wręcz działa negatywnie na samopoczucie dziecka i wpływa niekorzystnie na jego osobowość.

Rodzice "krzykacze"

Kolejna grupa kłopotliwych rodziców charakteryzuje się niezwykłą agresją w trakcie trwania zawodów. Taki rodzic (w przeciwieństwie do niezainteresowanego) uczęszcza na wszelkie mecze, w których uczestniczy jego dziecko, i do tego stopnia angażuje się w grę, że zaczyna atakować z trybun wszystkich uczestników imprezy (a więc zarówno zawodników, jak i trenera czy sędziego), wykrzykując swe niezadowolenie. Sprawia tym przykrość swojemu dziecku i przynosi mu wstyd przed resztą drużyny. Przesadne emocjonowanie się zawodami nie tylko denerwuje in-nych, ale wprowadza zamęt i uczy dzieci niesportowych zachowań. Jeśli rodzic okazuje swoje niezadowolenie wobec dzieci z drużyny przeciwnej, działa to jak pozytywne wzmocnienie dla agresji pociechy wobec nich. Jeżeli rodzic często traci nad sobą kontrolę, to jego dziecko również może się wykazać ograniczoną samo-dyscypliną oraz skłonnością do wybuchów złości.

Rodzice z tej grupy, podobnie jak z poprzedniej, reprezentują autokratyczny styl wychowania, tym razem charakteryzuje ich postawa nadmiernie chroniąca. Takie zachowanie wywołuje w dziecku zarozumialstwo i zuchwalstwo, staje się ono egoistyczne i często się awanturuje. Agresja, której nauczyło się od ojca lub matki, sprawia, że próbuje wszystko osiągać krzykiem i przemocą. Może również czuć się przytłoczone nadmiernym angażowaniem się rodzica w jego sprawy, co uczy bezradności i niesamodzielności.

Rodzice "trenerzy liniowi"

Jedno z podstawowych pytań, jakie powinni zadać sobie rodzice, zezwalając na uczestnictwo pociechy w sporcie, dotyczy tego, czy są w stanie się dzielić własnym synem lub córką z trenerem. Wymóg taki, z pozoru błahy, okazuje się bardzo potrzebny. Niektórzy rodzice, bowiem zapominają w trakcie zawodów, kto jest trenerem i sami próbują instruować dzieci, jak powinny grać. Taka "pomoc" wykrzykiwana z trybun wprowadza zamieszanie, gdyż dziecko ma dylemat kogo słuchać, czy trenera, czy własnego ojca lub matki. Dodatkowy problem pojawia się wtedy, gdy instrukcje podawane przez rodzica są sprzeczne z udzielanymi przez trenera. Może to powodować zamęt i niepewność dzieci, która wskazówka jest prawidłowa i według której należy działać. Sytuacja taka jest trudna także dla trenera, który - dbając o dobro drużyny - musi zareagować na podważanie jego autorytetu, jednak ewentualna sprzeczka z takim rodzicem może jeszcze gorzej podziałać na dzieci.

Rodzic zachowujący się jak trener reprezentuje autokratyczny styl wychowawczy, gdyż próbuje wpływać na zachowanie swojego dziecka, ograniczając jego swobodę. Wypowiedzi skierowane do dziecka mają zwykle tryb rozkazujący, a od malucha wymaga się bezwzględnego posłuszeństwa. Tak samo sytuacja wygląda w przypadku sportu - dziecko powinno słuchać trenera, ale znając wymagania rodziców, musi wykonywać ich polecenia, czasem sprzeczne z tymi od trenera. Poza tym rodzic taki zajmuje postawę nadmiernie chroniącą - nie wierzy, że ktoś obcy może pokierować jego dzieckiem w sposób kompetentny, angażuje się w każde działanie, by móc sterować jego poczynaniami niejako dla jego dobra. Samo dziecko może czuć się przytłoczone autorytetem rodziców, nie ma możliwości podejmowania własnych decyzji, przez co się uniesamodzielnia. Ciągła uległość wobec rodziców wzbudza w nim bunt, który jeśli jest skrywany, objawia się w zachowa-niach despotycznych względem innych dzieci.

Kontakty między dzieckiem a rodzicami charakteryzuje jednostronny szacunek, gdyż dorosły nie widzi w maluchu samodzielnej jednostki, która w sprawach odpowiednich dla jego poziomu rozwojowego może podejmować samodzielne, odpowiedzialne decyzje. Niedopuszczanie do przejawiania inicjatywy uczy dziecko bierności i opóźnia jego dojrzałość. Również i tym razem niepokojący stosunek rodzica do aktywności sportowej podejmowanej przez jego pociechę nie jest problemem samym w sobie, lecz objawem nieprawidłowych kontaktów między dorosłymi a ich dziećmi.

Rodzice nadopiekuńczy

Wiadomo, że dzieci, wobec których rodzice mają wysokie, lecz realne wymagania, osiągają lepsze od innych wyniki, są bardziej dojrzałe, mają wyższą samoocenę i częściej zachowują się altruistycznie wobec innych. Jednak niektórzy rodzice nie stawiają przed pociechami żadnych wyzwań, gdyż nie doceniając ich umiejętności, przesadnie dbają o ich zdrowie i bezpieczeństwo oraz usuwają z ich drogi wszelkie przeszkody. Takie dzieci nie mają w ogóle swobody, wszystkie ich działania są ograniczane przez nadopiekuńczość matek i ojców. Nietrudno zgadnąć, że taki sposób traktowania przyczynia się do niezaradności dziecka, któremu brak samodzielności i odpowiedzialności. Rodzice nadopiekuńczy wychowują swoje dzieci zgodnie ze stylem niekonsekwentnym i reprezentują postawę nadmiernie chroniącą. Nie dopuszczają dziecka do świata zewnętrznego w obawie, że - według nich - jeszcze nie dojrzało do poradzenia sobie z trudnościami. Rodzice tacy nie ufają w kompetencje trenera, wciąż niepokoją się o swoje dziecko, wszędzie doszukując się niebezpieczeństw czyhających na ich "biednego" malucha. Uczestniczą w każdym treningu, jeśli z błahego powodu nie postanowią nie puścić dziecka na ćwiczenia. O uczestnictwie w obozach treningowych z reguły w ogóle nie ma mowy, gdy jednak maluchowi uda się wyjechać, rodzic i tak zabierze go wcześniej do domu. Zazwyczaj dochodzi w końcu, do rezygnacji dziecka z uprawiania sportu, gdyż brak swobody nie pozwala mu poświęcić się treningom i zdobywać nowych umiejętności.

Nadopiekuńczość rodziców przyczynia się do wielu niekorzystnych zmian w osobowości dziecka - przez ciągłe rozpieszczanie staje się ono bardzo wymagające, a ciągła zależność od rodziców sprawia, że jest ono ustępliwe i boi się wszystkiego co nowe i nieznane.